08.06.2021

anglojęzyczne nazwy stanowisk

Dzień dobry, Od dłuższego czasu nurtuje mnie problem natury translacyjnej zagranicznych stanowisk korporacyjnych. Jako przykład posłużę się tytułem tzw. "Support manager". Wersje tego stanowiska funkcjonują pod odpowiednikiem: "Kierownik do spraw kontroli"; "Kierownik wsparcia technicznego", bądź zostają anglojęzyczną kalką "Support manager". Jak poprawnie należałoby sklasyfikować stanowisko przy konstruowaniu umowy o pracę w języku polskim? Zastosować polskojęzyczny odpowiednik czy oryginał?

Raptus123

Szanowny Panie,

w wypadku sprawy, o której Pan pisze, skłonna byłabym raczej mówić o funkcjonalności takiej czy innej formy niż o poprawności. I tak – gdyby chcieć zastosować kryterium powszechnej zrozumiałości (w odniesieniu do ogółu użytkowników języka polskiego), niewątpliwie za lepsze należałoby uznać polskie odpowiedniki angielskich nazw stanowisk. Nazwy angielskie mogą być natomiast bardziej zrozumiałe (i przez to pożądane) w międzynarodowych korporacjach, zwłaszcza w kontaktach pracowników danej firmy z różnych krajów. Jeśli jednak firma ma charakter lokalny, nie utrzymuje kontaktów międzynarodowych, anglojęzyczne nazwy stanowisk wydają się raczej przejawem mody bądź maniery niż rzeczywistej potrzeby językowej.

Czasami, o czym Pan pisze, tłumaczenie nazwy stanowiska może być kłopotliwe, dlatego zapewne pojawiają się różne wersje, jak choćby te, które Pan przywołał. To może sprzyjać ugruntowywaniu się nazwy angielskiej, bo mówiący (piszący) po prostu nie są pewni, jakiego polskiego odpowiednika danej nazwy używać. Z drugiej jednak strony w miarę zwiększania się frekwencji danej nazwy – także w wersji angielskiej – paradoksalnie obserwujemy równoległe zwiększanie się frekwencji któregoś jej polskiego odpowiednika. I z czasem to on się właśnie upowszechnia, może nawet wypiera nazwę angielską. Jako przykład może posłużyć nazwa creative director, która od jakiegoś czasu – przynajmniej w obiegu publicznym, pozakorporacyjnym – jest zastępowana odpowiednikami dyrektor kreatywny i dyrektor programowy. To by zresztą dowodziło, że poza środowiskiem korporacyjnym my, ogół mówiących i piszących po polsku, chcemy nazw przede wszystkim zrozumiałych. A zrozumiałość wiąże się m.in. z precyzją nazewniczą, o którą niewątpliwie nam łatwiej na gruncie polszczyzny.

Łączę wyrazy szacunku

Agata Hącia