18.08.2026

Błonianin czy Błoniak?

Szanowni Państwo, czy mieszkańca Błonia można - przez analogię do Warszawianina/Warszawiaka - nazywać słowem: Błoniak? Wątpliwości mam, ponieważ (poza jednym z internetowych słowników nienajlepszej renomy) w Google'u takie określenie Błonianina praktycznie nie występuje i czy nie byłoby ono nazbyt potoczne. Z wyrazami szacunku

Maciej

Szanowny Panie,

niewątpliwie poprawna jest forma Błonianin – notują ją (oczywiście w starej ortografii: błonianin) – i  tylko ją – np. Wielki słownik poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego, Warszawa 2004, Słownik nazw miejscowości i mieszkańców, red. nauk. M. Łazińskiego, Warszawa 2007, Słownik nazw geograficznych z odmianą i wyrazami pochodnymi J. Grzeni, Warszawa 2008. W źródłach leksykograficznych forma Błoniak pojawia się rzeczywiście chyba tylko w internetowym Dobrym słowniku. Jego autorzy podają oba rzeczowniki: Błoniak i Błonianin; traktują je jak warianty, a pierwszy oznaczają jako częstszy niż drugi, trudno mi jednak powiedzieć, na czym opierają dane dotyczące frekwencji tych form.

Sami mieszkańcy Błonia (lub regionu) określają siebie, jak się wydaje, na oba sposoby, np. w Błońskim Informatorze Samorządowym, nr 7/8 z 2017 r., znajdziemy formy: Błoniaków (D. lm. rzeczownika Błoniak, s. 14),  błoniak (s. 38) i Błonian (D. lm. rzeczownika Błonianin, s. 25).

Forma Błoniak jest słowotwórczo poprawna – wiele nazw mieszkańców tworzymy za pomocą przyrostka -ak, np. Warszawiak, Poznaniak, Krakowiak, Radomiak, Lubliniak, regionalnie także: Lubelak. Pozostaje pytanie o status stylistyczny tego typu form, a więc o wartość stylistyczną i może też pragmatyczną sufiksu -ak.

We wstępie do Słownika nazw miejscowości i mieszkańców z 2007 r.  (s. XXI) czytamy: „(…) mamy potoczny przyrostek -ak, używany głównie na Mazowszu, oraz inne tradycyjne formy potoczne, jak krakus, czy nawet niemiecki krakauer. Nie podajemy w słowniku nazw potocznych z wyjątkiem nazw krakowiakpoznaniak i warszawiak, które pojawiają się w prasie często w neutralnych, niepotocznych kontekstach. Nazwa poznaniak jest używana znacznie częściej niż poznanianin zapewne ze względu na nagromadzenie spółgłosek -ń w ostatniej nazwie”. Z kolei Jan Grzenia pisze we wstępie do swojego Słownika nazw własnych, Warszawa 1998 (s. 56) tak: „ (…) -ak, np. radomiak, warszawiak, wrocławiak (równoległych form żeńskich nie tworzy się). Przyrostek ten w nazwach miejscowości i dzielnic miejskich jest nacechowany potocznością, toteż oprócz tego używa się obocznych i nie nacechowanych form z -anin (radomianin, warszawianin, wrocławianin). W nazwach regionów przyrostek ten jest przeważnie neutralny, np. Krakowiak, Poznaniak, Ślązak, choć pojawiają się także oboczne nazwy, np. Krakowianin, Poznanianin nacechowane nieco oficjalnością”.

Współczesna ocena normatywna sufiksu -ak jest więc taka, że do nazw mieszkańców miejscowości wnosi potoczność i jest charakterystyczny dla Mazowsza. Nie może zatem dziwić w nazwie Błoniak – czyli w określeniu mieszkańca miejscowości mazowieckiej, choć określenie to ma prawo być odbierane ze względu – ze względu na swą budowę – jako potoczne, może niewystarczająco oficjalne.

Dodam, że dawniejsza ocena wartości stylistycznej przyrostka -ak była o wiele mocniejsza niż dziś, np. Witold Doroszewski w poradniku O kulturę słowa (Warszawa 1964, t. I) pisze tak: „Korespondent (…) pyta, czy nie należałoby uwzględnić prośby pewnego starego górala: »My, górale, bardzo lubimy gości z Warszawy, ale mamy do nich pewien żal. (…) Warszawiacy mają pewien specjalny język: zamiast powiedzieć Poniatowski, mówią Poniatowszczak. Ale dlaczego wy, kochani goście, z naszego pięknego słowa, określenia halny, robicie prawie na każdym kroku jakiś tam halniak?«. Przypuszczam, że ów stary góral jest postacią raczej symboliczną (…), bo styl skargi na halniaka jest nacechowany raczej inteligencką melancholią niż bezpośredniością prostego człowieka. (…) Niewątpliwie forma [halny] (…) jest ładniejsza, brzmi poważniej, nie ma takiego odcienia poufałej trywialności, który się często łączy z formacjami na -ak, np. np. z wymienioną formą Poniatowszczak albo takimi, jak dęciak, ważniak itp. (podkr. – A.H.). Sufiks -ak cieszy się wielkim wzięciem w Warszawie. O „akomanii warszawskiej” pisał kiedyś profesor Uniwersytetu Poznańskiego (…) Edward Klich. Używanie formy halniak, której istotnie od górali się nie słyszy, zamiast halny – miłośnik gór może odczuwać jako coś podobnego do zaśmiecania zboczy górskich puszkami od konserw, papierem opakunkowym, resztkami jedzenia”  (s. 505).

W innym zaś felietonie Doroszewskiego czytamy: „Nazwa warszawiak, pod względem słowotwórczym oczywiście zupełnie poprawna, utworzona przez bardzo żywotny przyrostek -ak, ma pewne »zacięcie« (…). Ten odcień znaczeniowy – zresztą niejaskrawy – zupełnie nie zraża »rodaków warszawskich« do nazwy warszawiak. (…). Odczuwanie formy warszawiak jako mającej odcień ujemny ma pewne uzasadnienie historyczne (…). Pobieżne przyjrzenie się historii tego wyrazu pozwala zauważyć, że miał – a przynajmniej miewał – on kiedyś jako formacja znaczenie ujemne, potem zaś jego zaakcentowana niejako rubaszność przekształciła się w treść raczej dodatnią. Nie używana jest tylko ściśle mu odpowiadająca forma żeńska warszawiaczka, w której dawałoby się wyraźnie odczuć niechęć do tak nazywanej osoby” (s. 616–617).

Łączę wyrazy szacunku

Agata Hącia