Piotr
Szanowny Panie,
wyrażenia za dwa dni, za trzy dni itp. nie mają ścisłego znaczenia, które by się odnosiło do dokładnego, co do godziny, liczenia czasu. Przyjmuje się, że za dwa dni odnosi się do drugiego dnia następującego po tym, w którym wypowiadamy te słowa (np. dziś jest wtorek, a za dwa dni, czyli w czwartek, przyjadą goście). I dalej: za trzy dni = trzeciego dnia następującego po tym, w którym wypowiadamy te słowa; za cztery dni = czwartego dnia następującego po tym, w którym wypowiadamy te słowa itd.
Oprócz tego, że możemy używać tego typu wyrażeń w dość ogólnym znaczeniu (tj. liczyć dni niezależnie od momentu, w którym wyznaczymy punkt zero), możemy również – jeśli sytuacja tego wymaga albo sami czujemy potrzebę doprecyzowania komunikatu – uszczegółowić, czy chodzi o pełne doby czy o ich części, np. połówki. Na przykład jeśli spodziewam się przyjazdu gości w niedzielę o 10.00, mogę powiedzieć: za dwa dni przyjadą goście w piątek o dowolnej godzinie. Ale jeśli z niecierpliwością czekam na przyjazd gości, z każdą upływającą piątkową godziną mogę się zbliżać do momentu, gdy powiem: już za dwa dni, a właściwie za półtora dnia, przyjadą goście.
A zatem stopień precyzowania komunikatu, w którym pojawia się słowo dzień albo różne konstrukcje zawierające ten wyraz, zależy w dużej mierze od intencji mówiącego i jego decyzji, w jakim stopniu uszczegółowiać opis sytuacji.
Łączę wyrazy szacunku
Agata Hącia