Anna Szymańska
Szanowna Pani,
rzeczywiście we wskazanym fragmencie występuje homonimia składniowa, czyli zjawisko polegające na tym, że określoną strukturę składniową można odczytać (zrozumieć) na dwa sposoby. Samo to zjawisko – według mnie – błędem nie jest (w niektórych sytuacjach, np. gier językowych, może być wręcz pożądane), ale niewątpliwie prowadzi do błędu wtedy, gdy w danym tekście/stylu pożądana jest precyzja.
Homonimia składniowa występuje m.in. wtedy, gdy w zdaniu podmiot i dopełnienie mają formy reprezentujące zarówno mianownik, jak i biernik, np. („kto?, co?” oraz „kogo?, co?”) dzieci, rury; dopełniacz, narzędnik; wilki, zające; czerwony samochód, niebieski samochód. Jeśli jest taka sytuacja, to zmiana neutralnego szyku zdania (podmiot – orzeczenie – dopełnienie) na szyk nieneutralny (dopełnienie – orzeczenie – podmiot) może prowadzić do nieporozumień komunikacyjnych, zwłaszcza gdy z kontekstu pozazdaniowego nie jesteśmy wywnioskować, jaką funkcję pełnią w danej konstrukcji poszczególne wyrazy. Na przykład zdania: (1) Rury przedziurawiły dzieci, (2) Zające gonią wilki, (3) Tutaj dopełniacz powinien poprzedzać narzędnik, (4) Czerwony samochód wyprzedza niebieski samochód zawierają właśnie homonimię składniową, powodującą możliwość podwójnej interpretacji tych zdań. W przykładach (1) i (2) wiedza o świecie podpowiada nam, że bardziej prawdopodobna jest taka interpretacja, zgodnie z którą podmiotami (wykonawcami czynności) są dzieci i wilki, a dopełnieniami (obiektami podlegającymi czynności) są rury i zające, ale jest to prawdopodobne założenie, a nie bezwzględna pewność. Takiego założenia nie można jednak przyjąć w zdaniach (3) i (4) – tu tylko wiedza o konkretnym zdaniu i obserwacja konkretnej sytuacji drogowej pozwalają na właściwą interpretację.
Zwykło się przyjmować, że ujednoznacznieniu komunikatu służy już samo zachowanie szyku P–O–D, reprezentuje on bowiem domyślną (naturalną) interpretację zdania przez czytającego – ale nie jest to warunek wystarczający, na co wskazują przykłady (3) i (4). Całkowicie pewnym rozwiązaniem likwidującym homonimię składniową opisywanego typu jest np. zastosowanie strony biernej albo zmiana czasownika na taki, który nie będzie wymagał wystąpienia dopełnienia w bierniku (czyli zmiana konstrukcji składniowej).
W Państwa przykładzie (Plik DF.SELS może także zawierać plik potomny EF.PHOTO o dwubajtowym identyfikatorze...), jak wspomniałam na początku, wystąpiła homonimia składniowa (forma plik obsługuje i mianownik, i biernik). Zachowali Państwo co prawda szyk P–O–D, moich wątpliwości interpretacja zdania nie wzbudziła (m.in. dlatego, że przyjęłam informację o pliku potomnym jako wskazówkę o wtórności, pochodności pliku, o tym, że plik potomny nie może być plikiem głównym – ale nie wiem, czy to moje założenie było słuszne merytorycznie). Uwagi RCL nie lekceważyłabym, dlatego że dowodzi ona, że zdanie może jednak być interpretowane różnie, a więc sprawia, że tekst jest niewystarczająco precyzyjny. (Nie znam zdań wcześniejszych, a też mogą być wskazówką: jeśli w nich wyrażenie plik DF.SELS nie pełni funkcji podmiotu, może to sprzyjać podwójnej interpretacji omawianego zdania; jeśli funkcję podmiotu tam pełni, to, według mnie, interpretację ujednoznacznia).
Aby jednak pozbyć się wszelkich wątpliwości, proponuję zmianę konstrukcji np. na taką: W pliku DF.SELS może być także zawarty plik potomny EF.PHOTO o dwubajtowym identyfikatorze... albo: Do pliku DF.SELS może być także dołączony plik potomny EF.PHOTO o dwubajtowym identyfikatorze... , albo: Plik DF.SELS może być także wyposażony w plik potomny EF.PHOTO o dwubajtowym identyfikatorze..., albo: W pliku DF.SELS może także się mieścić plik potomny EF.PHOTO o dwubajtowym identyfikatorze... – lub inną, niezawierającą homonimii składniowej.
Z wyrazami szacunku
Agata Hącia