09.08.2026

zwracanie się do wdów

Czy są zasady regulujące zwracanie się do kobiety, noszącej dwuczłonowe nazwisko, będącej wdową, używając tylko jej nazwiska panieńskiego? Wyjaśniam, dlaczego pytam. Otóż mój przełożony tak właśnie zwraca się do mnie i do koleżanki z pracy, która też jest wdową. Żadna z nas nie odrzuciła nazwiska męża. Mimo zgłaszanych protestów, nic się nie zmieniło.

Grażyna Barska-Bakowicz

Szanowna Pani,

Pani pytanie skłania do poruszenia dwóch kwestii: formy zwracania się do kogoś (czyli użycie wołacza) i wyboru formy nazwiska osoby, o której mówimy.

Jeśli chodzi o pierwszą sprawę, to zwracanie się do kogokolwiek po nazwisku jest, na gruncie polszczyzny, niegrzeczne, a co najmniej potoczne, i uzasadnione tylko specyficznym kontekstem. Pisze o tym m.in. Małgorzata Marcjanik w poradniku Mówimy uprzejmie, Warszawa 2009, s. 207, 208: „Zwracanie się do kogokolwiek – i w relacjach prywatnych, i zawodowych – za pomocą formy panie lub pani poprzedzającej nazwisko nie uchodzi w Polsce za eleganckie (inaczej jest na przykład w Niemczech). Wyjątek stanowią małe miejscowości, w których wszyscy na ogół się znają i w których zwyczaj zwracania się do siebie w tej formie jest przyjęty”; „Formy zwracania się do adresata przy użyciu jego nazwiska – szczególnie w mediach (i w sytuacjach publicznych) – są niestosowne, czyli niekulturalnej, świadczące o braku kompetencji komunikacyjnej mówiącego. Formy te szczególnie w dyskusjach radiowych i telewizyjnych, w których bierze udział więcej osób, niestety dość często stosowane są i przez polityków, i przez dziennikarzy”.

Często zdarza się jednak, że używamy nazwiska danej osoby: gdy o niej mówimy, gdy adresujemy do niej korespondencję itd. Wtedy rozstrzygnięcia wymaga druga wskazana przeze mnie kwestia. Etykietalnie sprawa jest prosta: do kogokolwiek adresujemy korespondencję, o kimkolwiek mówimy, winni jesteśmy zachowywać tę formę jego nazwiska, która oficjalnie widnieje w dokumentach danej osoby. Używanie – zwłaszcza w sytuacjach oficjalnych – tylko jednego członu dwuczłonowych nazwisk kobiet jednoznacznie należy uznać za brak szacunku, ponieważ dochodzi do samowolnej „operacji” mówiącego na nazwie własnej, co narusza sferę prywatności danej osoby.

Posługiwanie się inną formą nazwiska niż oficjalna może być akceptowane tylko w następujących sytuacjach:

  1. Gdy dana osoba sama w sytuacjach publicznych używa innej formy nazwiska niż ta widniejąca w dokumentach. Dotyczy to zwykle kobiet posługujących nazwiskiem zakończonym na -owa, -ina/-yna, -ówna, -anka, np. Grzegorczykowa, Czubówna, Sapieżyna, Kotulanka. Zgodnie ze współczesnym polskim prawem takie formy nazwisk mają status zwyczajowych, nie oficjalnych. Posługiwanie się nimi przez kobiety można jednak, a wręcz należy, uznać za przyzwolenie na używanie tych form, gdy o danej kobiecie mówimy lub piszemy. Inny przykład reprezentujący tę sytuację to posługiwanie się przez kobietę noszącą nazwisko dwuczłonowe tylko jednym (zwykle drugim) członem nazwiska, np. gdy pani Anna Kowalska-Nowak zaczyna pisać o sobie: Anna Nowak, niejako daje nam prawo do posługiwania się tą formą – o ile jesteśmy z panią Kowalską-Nowak w pewnej zażyłości.
  2. Gdy mamy do czynienia z osobą powszechnie znaną, rozpoznawalną, a użycie jednego członu nazwiska nie spowoduje niczyjego dyskomfortu nazewniczego. Na przykład użycie w tekście samego pseudonimu Boy, gdy mowa o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim, może być swobodnie zaakceptowane, ponieważ tekst jednoznacznie pozwoli na rozpoznanie, o kim mowa, a niekiedy wybór krótszej formy (tylko jednego – charakterystycznego – członu nazwiska) może mieć walor stylistyczny.
  3. Gdy jesteśmy w sytuacji prywatnej i jesteśmy pewni, że osoba, o której mówimy bądź piszemy, nie obrazi się z powodu użycia przez nas innej niż oficjalna formy jej nazwiska. Tu w grę wchodzą dwie sytuacje: a) gdy posługujemy się (tylko) nazwiskiem panieńskim koleżanki, która niedawno wyszła za mąż albo którą dobrze znaliśmy dawniej, w jej czasach panieńskich, b) gdy tworzymy żartobliwie formę nazwiska z cząstką -owa albo -ówna koleżanki, z którą się dobrze znamy.

Łączę wyrazy szacunku

Agata Hącia